Rośnie liczba pożarów instalacji fotowoltaicznych.

To efekt instalacji robionych po kosztach.

Popularność instalacji fotowoltaicznych już raczej nikogo nie dziwi. Cała rzesza firm w Polsce każdego dnia puka do drzwi mieszkańców domków jednorodzinnych, firm i gospodarstw rolnych oferując coraz bardziej kuszące warunki wybudowania własnej elektrowni słonecznej. Dodatkowo programy finansowe takie jak “Mój Prąd”, czy ulga podatkowa pomagają przekonać tych bardziej oszczędnych do zainwestowania w czysta energię.

Samo założenie instalacji nie oznacza jednak, że będzie ona funkcjonować prawidłowo. Chęć wysokiego zysku powoduje obniżenie jakości budowanych elektrowni. Tanie konstrukcje bez odpowiednich atestów, moduły fotowoltaiczne kupione okazyjnie czy brak odpowiednich narzędzi czy wymaganych zabezpieczeń to tylko kilka z możliwości obniżenia wartości instalacji a tym samym narażenie użytkownika na realne zagrożenie pożarowe.

Pozorna oszczędność może jednak przynieść sporo problemów. Brak odpowiedniej dokumentacji czy wymaganych zabezpieczeń pożarowych może w sytuacji skrajnej mieć opłakane skutki. Po pierwsze igramy z życiem i zdrowiem swoich najbliższych a po drugie możemy mieć problem z wypłatą odszkodowania, gdy ubezpieczyciel stwierdzi braki lub nieprawidłowości w dokumentach.

Należy pamiętać, aby zachować rozwagę i zdrowy umysł w doborze firmy oferującej fotowoltaikę. Życie bowiem pokazuje,
że za każdą okazją mogą czyhać niebezpieczeństwa, których nawet nie jesteśmy świadomi. Jako inwestorzy ufamy swoim wykonawcom wierząc, że posiadają oni odpowiednią wiedzę i kwalifikacje, aby nasza inwestycja była efektywna, bezpieczna
i trwała. Mając jednak na uwadze ogromną liczbę firm oferujących tego typu usługi, można stwierdzić, że skala popełnianych błędów i niedopatrzeń lub celowych działań jest niestety zatrważająca. Pokazują to efekty przeprowadzanych przez nas audytów.